« NEWSLETTER serwisĂłw internetowych MRR | Home | WPI prezentuje się w Salonie “Nauka dla Gospodarki” »
szybko
By | June 11, 2007
Po powrocie z czterodniowego wyjazdu do leśnej głuszy poczułam, że miejskim powietrzem nie da się oddychać. Ono stoi. Namacalne jest w swoim zanieczyszczeniu.
I nie poprawia tego pęd roweru (aczkolwiek malutką satysfakcję odczuwam, gdy przemykam wzdłuż samochodów stojących w korku, że oni tam stoją, a ja ziuuuu i już jestem)
To że dzisiaj zdałam sobie sprawę, że w drodzie do pracy mijam trzy kliniki położnicze jest chyba objawem chorobowym i nie da się wytłumaczyć roczkiem Monsterina za dwa dni. Co mi się roi?
W leśnej głuszy Monsterino spał w dzień po dwie godziny ciurkiem! HALO? A potem wieczorem też. Ledwo dojechaliśmy do miasta, już mieliśmy cyrk od 22 do północy i dał się ułożyć tylko z nami.
To o czymś świadczy.
W leśnej głuszy są koty. Ulubionym słowem Monsterina stało się "kot" i "koty", czasem "kotek".
Na razie koty są od Monsterina szybsze. Ale kto wie, co to będzie za miesiąc.
Topics: Dzień za dniem |
Podobne posty:
Comments are closed.