Poznań

Poznań – jedno z najstarszych i największych polskich miast, położone nad rzeką Wartą. Stolica Wielkopolski. Piąte pod względem liczby ludności miasto w Polsce.


Ostatnie posty

Tematy



Garść linków

902 Anna Jantar Ala Janosz Kasabian Kayah Jesus Jones
  • Archiwum

  • « NEWSLETTER serwisów internetowych MRR | Home | Uroczystości w Żabikowie »

    naśladownictwo

    By admin | maj 31, 2007

    Dzieci najlepiej uczą się przez naśladownictwo, więc gdy pokazujemy, że sprząta się w domu, to Monsterówna doprowadza sztukę sprzątania do perfekcji - porządkuje u siebie, w kuchni, w naszej sypialni i w dużym pokoju.

    Ach, jak bardzo dobrze wychowałam sobie córkę. Och, jakie mam najwspanialsze, najskuteczniejsze metody wychowawcze.

    Gdy pokazujemy, że konflikty rozwiązujemy rozmową, a nie rękoczynami, to dlaczego przy Monsterównie te metody skutkują, a przy Monsterze nie? Dobrze, że Monsterównę mam, bo bym zwątpiła w siebie, swoją inteligencję i wybór metod wychowawczych. Dobrze, że mam Monsterównę, bo panie w przedszkolu myślałyby, że w naszym domu dusimy się oraz lejemy gremialnie. Bo przecież dzieci uczą się przez naśladownictwo.

    A może tak naprawdę, to dzieci przychodzą na świat z wdrukowanymi zachowaniami i cieszmy się, jeśli tylko z dobrymi. A jeśli z złymi, to trzeba je wybatorzyć i tą drogą wyrzucić?

    Monster po rozmowie na temat duszenia, owszem, nie dusił nikogo w przedszkolu, za to przytrzymał słabszego kolegę w łazience i namawiał drugiego do uderzenia tamtego.

    Zgroza i włos na głowie staje.

    Rozmawiałam oczywiście z nim. Nie pamięta zdarzenia, wypiera się. Ale w nocy zbudził się z płaczem i coś krzyczał. Coś się złego wydarzyło, a już myślałam, że wyrósł z tej agresji, która była problemem na początku roku szkolnego! I tak się cieszyłam.

    Przepada mu prezent na dzień dziecka, kazanie palnęłam, wyjaśniłam mu, że ma się opiekować słabszymi, tak jak to robi z Monsterinem. I nie wiem, co można jeszcze Monsterowi zrobić. Czego pozbawić, lub wręcz przeciwnie - co mu dać. Uwagi mojej w ten sposób nie zwraca, bo to przecież w przedszkolu się dzieje. W domu, odpukać, agresja w normie. Nawet odnotowuję większą delikatność w zabawach z Monsterinem. Jak mu przemówić do rozsądku? Zwłaszcza, że Monster czuje, że to co zrobił było złe, bo mówi, że zdarzenia nie pamięta. Nie chcę, żeby przestał mi ufać i mówić o wszystkim, żeby się zamknął. To by była tragedia.

    No i jestem w kropce.

    Jakieś własne doświadczenia macie w tej materii?

    Originalna wiadomość: monstermama@NOSPAM.gazeta.pl

    Topics: Dzień za dniem |

    Podobne posty:

    Comments are closed.