« PodrÄĹĚź tramwajem przy… piwku. | Home | Nauka dla Gospodarki 2007 »
nigdy dosyć
By admin | May 28, 2007
- Albo jak teraz będziesz mieć dziecko to najlepiej dwie bliźniaczki! - zagaiła Monsterówna przy śniadaniu
- Nie-e ! - zaoponował Monster - nie możesz, bo się nie zmieścimy do auta i będziemy musieli się przeprowadzić (skubany dobrze skojarzył narodziny Monsterina z przeprowadzką)
- Gupi jesteś ! - zdenerwowała się Monsterówna, a ja musiałam przytrzymać Monstera, bo przecież taka zniewaga krwi wymaga - zmienimy TYLKO samochód na większy! Taki z ciemnymi szybami!
- Ale nie będzie mieć turbo! - dodał, już uspokojony Monster - bo turbo mają tylko takie małe samochody z małym bagażnikiem, a jak ma się tyle dzieci i wózków i rowerów, to się w małym bagażniku nie zmieści. - wyjaśnił.
Specjaliści.
Jesteśmy totalnie pogryzieni przez mrówki czy inne stwory - fenistil zużywamy na litry, wapno wlewamy w siebie łyżkami. Monsterino ma dodatkowo pociętą skórę na brzuchu, bo przecież jak się przeczołga, zamiast raczkować, to koszulka podchodzi do góry i brzuchol po trawie szoruje.
Ale byłabym niesprawiedliwa, gdybym narzekała - Monsterino naprawdę ruszył i przemieszcza się szybko. Wspina się, ściąga zabawki, raczkuje, pełza, wpycha palce do kontaktu.
Zasadniczo opieka nad Monsterinem nie polega na siedzeniu na fotelu z nogą na nodze.
A co do przedstawienia dla dzieci - udało się. Nawet "bis!" nam dzieci wołały:) Spróbuje coś wkleić niedługo.
Originalna wiadomość: monstermama@NOSPAM.gazeta.pl
Topics: Dzień za dniem |
Podobne posty:
Comments are closed.